QRT30 blog rowerowy
Yerba Mate Store - największy wybór Yerba Mate i akcesoriów
Wpisy archiwalne w miesiącu

Grudzień, 2008

Dystans całkowity:93.37 km (w terenie 46.00 km; 49.27%)
Czas w ruchu:04:29
Średnia prędkość:20.83 km/h
Maksymalna prędkość:44.80 km/h
Suma podjazdów:1018 m
Maks. tętno maksymalne:193 (98 %)
Maks. tętno średnie:148 (75 %)
Liczba aktywności:2
Średnio na aktywność:46.69 km i 2h 14m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
56.24 km 28.00 km teren
02:42 h 20.83 km/h
Pr.max: 44.80 km/h
Podjazdy: 672 (m)
Temp.avg: -1.7
HR max: 193 ( 98%)
HR avg: 148 ( 75%)
Kalorie: (kcal)
Rower: GT Tempest

Niedziela, 14 grudnia 2008 | Komentarze 2

Dziś było dość mroźnie bo kałuże były pozamarzane ale to dobrze, bo błota w lasach nie było wcale. Na dzień dobry trafiłem w lesie na polowanie a raczej egzekucję, bo stało z 15 chłopa w linii prostej na drodze przed dość duża skarpą z wodą i czekało na zwierzynę aż nadbiegnie. Co to za polowanie stać i czekać, pewnie jeszcze "dziabnięci" byli bo ile to można na mrozie stać w miejscu :) Wzięli by łuki, noże i pobiegali za zwierzyną to by było polowanie a nie tak popierdułka ze strzelaniem z drogi. Na dodatek nie chcieli mnie przepuścić, że niby mam czekać 20 min. aż oni coś zabiją :D. Ja mówię, że jestem rozgrzany i nie będę stygł w miejscu a ich ominę w 30 sek. No i mnie przepuścili. W jednej wiosce przez którą musiałem przejechać 50 metrów rzuciło się na mnie wielkie bydle. Nie czekając na wyjęcie gazu z plecaka zasunołęm mu kopa z SPD'a w łeb - poskutkowało uciekł. Nad morzem było dość zimno bo wiatr ostro chłodził. Chciałem porobić zdjęcia ale baterie mi padły od zimna.



V-max 44,8
Kategoria Over 50

Dane wyjazdu:
37.13 km 18.00 km teren
01:47 h 20.82 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: 346 (m)
Temp.avg: 0.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Sobota, 13 grudnia 2008 | Komentarze 4

W końcu poszedłem na rower. Ubrałem się trochę cieplej bo miałem pozamulać, ale udało mi się to tylko przez miasto, jak wjechałem w lasu to sama noga zapodawała. Musiałem stanąć i ściągnąć bluzę bo bym się zagotował. W tym czasie śmignął koło mnie rowerzysta. Przebrałem się i myślę sobie dojdę go powoli nie spiesząc się bo dość długo grzebałem się z ubieraniem. Z tego powoli wyszło, ze jechałem cały czas w strefie pulsu 4 i 5, jak sprawdziłem w domu. Doszedłem go akurat na rozstaju dróg i pojechałem pokręcić się po przecinkach.

Dawno aparatu nie używałem i data mi się przekręciła.

Prawdopodobnie to jest siedzuń sosnowy ale nie jestem pewien.