QRT30 blog rowerowy
Yerba Mate Store - największy wybór Yerba Mate i akcesoriów
Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2008

Dystans całkowity:987.20 km (w terenie 741.46 km; 75.11%)
Czas w ruchu:50:11
Średnia prędkość:19.67 km/h
Liczba aktywności:17
Średnio na aktywność:58.07 km i 2h 57m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
121.53 km 90.80 km teren
06:04 h 20.03 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Sobota, 31 maja 2008 | Komentarze 8

Do niebieskiego szlaku na okrągło żółtym do Ustki, dalej kawałek zielonym R-10, póżniej klifem czerwonym do Podąbia i Rowów.


Kawałek niebieskim rowerowym.

Aż w końcku trafiłem na ten „prawdziwy” niebieski.



Niestety długo się nim nie pocieszyłem bo się pogubiłem. GPS'a oraz mapa jednoznacznie mówią tu musi być szlak ale go nie ma. W pobliżu był ogromna wycinka drzew, wszytko zorane maksymalnie więc może dlatego nie moglem znaleźć. Zapytałem się w końcu leśników i mówią, że tu nie ma szlaku. Prawdopodobnie był błąd na mapie i GPS bo szlak był po drugiej stronie rzeki. Dopiero się przekonałem o tym jak na azymut leciałem spory kawałek.
Miałem zjeść rybkę na morzem, ale nie bylem głody bo rybka była gdzieś na 40 km. Miałem tylko wodę i izotonika. Ucieszyłem się jak dopadłem jakaś cywilizację na 80 km, bo w plecaku było już sucho.

Temperatura dochodziła do 30C więc sporo wypiłem dziś:
3 l wody; 0,75 l isostara; 0,5 l powerada, 0,5 l nestletea, 0,5 l jogurtu.

Elektrownia wodna w Łebieniu

Pałac w Karźnicce


Na sam koniec wpakowałem się w morze rzepaku. Czasami nawet kasku nie było widać. Nie można było skręcić tylko mogłem jechać tam gdzie była kiedyś droga. Normalnie masakra i tak parę kilometrów. Dobrze, ze nie jestem uczulony na rzepak bo tam bym pewnie umarł ;) Jak wyjechałam to byłem cały żółty jak rodowity Wietnamczyk :)




Na sam koniec na polnej drodze ścigałem się z gościem na skuterze, tak ze 2 km. Skuter wymiękł na piachach a myślałem, że ja wymięknę :P
Kategoria Over 100

Dane wyjazdu:
34.13 km 22.20 km teren
01:33 h 22.02 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Czwartek, 29 maja 2008 | Komentarze 3

Małe co nieco wzdłuż Słupi. Pogoda rewelacja.




Piękny żółty szlak ;) Sie buduje sie wysypuje. Tak to jest budują sobie chaty z dala od zgiełku miasta a śmieci sru do lasu.

V-max 54,3

Dane wyjazdu:
56.56 km 47.30 km teren
02:35 h 21.89 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Wtorek, 27 maja 2008 | Komentarze 3

Miał być krótki trening a w sumie tak nie wyszło, bo znowu wpadłem w leśne drogi i mnie poniosło tam gdzie ładniej. W sumie nie ma co trenować bo jak jadę na wycieczkę nie wypompowując się mocno to średnią mam około 20 km/h a tu cisnąłem i wyszło 22 km/h (może było ze 23 ale kręciłem się przed wyjazdem z dziećmi koło bloku a licznik bił) :(. Było dużo piachów po wycinkach i parę dłuższych odcinków nie szło jechać z blatu.

V-max 54,7
Kategoria Over 50

Dane wyjazdu:
36.10 km 28.30 km teren
01:56 h 18.67 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Niedziela, 25 maja 2008 | Komentarze 2

Krótka przejażdżka głównie polami wokół miasta, na więcej już nie miałem ochoty po dzisiejszych rolkach i siłowni. Prawie w centrum miasta grasował banda dzików.


V-max 45,7

Dane wyjazdu:
75.04 km 60.00 km teren
04:02 h 18.60 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Sobota, 24 maja 2008 | Komentarze 5

Piach, piach, megapiach + wmordewind, dawno się tak nie wypompowałem jak dziś. Penetrowałem nowe tereny z GPS'em, nawet to mi sprawnie idzie, prawie już nie staje, żeby popatrzeć gdzie jadę. Czasami mi się tylko jeszcze warstwica z drogą gruntową pomyli. Spory kawałek czarnym szlakiem, niestety z czarnego zjechałem bo za dużo bym stracił czasu na powrót, reszta tam gdzie mi się podobało.








Jezoro Òblëżcczé – czyżby już Kaszuby?


Muszę się zapytać na bio-forum co to za grzyb. Szybko działa to forum, już wiadomo co to: Żółciak siarkowy


Energy Pack - białko, węglowodany, minerały ;)


V-max 53,8
Kategoria Over 50

Dane wyjazdu:
109.83 km 89.00 km teren
05:34 h 19.73 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Czwartek, 22 maja 2008 | Komentarze 5

Przed wyjazdem gapiłem się raz na ICM raz na okno. Za oknem ładnie na ICM wcale nie tak pięknie wyglądało. Super pogoda była tylko w promieniu 10 km od miasta, dalej już różnie, raz lepiej raz gorzej ale ogólnie było dość ładnie gdyby nie wmordewiatr w drodze powrotnej. Pojechałem zdrowo na południe PK Dolina Słupi generalnie zielonym i żółtym szlakiem. Zielony szlak lajcik, żółty czasami już niekoniecznie a nawet na jednym odcinku nieźle w dupę dostałęm. Pierwszy raz zawiodłem się na GPS'ie, próbowałem dostać się z szlaku rowerowego na żółty, miałem nie całe 700 metrów tylko rzeka mi przeszkadzała i myślałem, że nie mogę znaleźć drogi. Kręciłem się w tą i z powrotem, nawet brzegiem rzeki już jechałem, ale dopiero ktoś miejscowy mi powiedział, że był tu most ale go już nie ma. Musiałem nadrobić z 700 metrów 5,5 km. Przy jeziorach pełno stonki turystycznej, ponad 60 km spokojnie przejechałam nie widząc nikogo, a przy jeziorach na 1 km trzy psy mnie pogniły bo właściciele przyjechali sobie na łono natury, odpocząć przy grillu, browarach i fajkach. Przy ostatnim psie nie wytrzymałem i go potraktowałem gazem, niestety wiało mocno i cześć mi wiatr zwiał na okulary, trochę się łezka w oku zakręciła :) Potem już spokojnie w kierunku domu.













V-max 49,7
Kategoria Over 100

Dane wyjazdu:
36.23 km 22.73 km teren
01:53 h 19.24 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Wtorek, 20 maja 2008 | Komentarze 3

Zimno, zimniej coraz zimniej. Ostatnio jeździłem w koszulce z krótkim rękawkiem, potem dołożyłem kamizelkę, parę dni później koszula długi rękaw + kamizelka a dziś to już długi rękaw + kurtka. Przegięciem będzie jak prawie w czerwcu będę jeździł w długich spodniach. Miałem jeździć po lasach ale jakoś tak wyszło, że w większości zasuwałem polami i to jeszcze pod wiatr ale przynajmniej się wiatraków naoglądałem. Nieźle to hałasuje jak się blisko podjedzie.





V-max 41,3

Dane wyjazdu:
25.19 km 15.40 km teren
01:25 h 17.78 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Niedziela, 18 maja 2008 | Komentarze 3

Zimno i wieje, chociaż słońce świeci to nie jest przyjemnie. Miałem pojechać trochę dalej ale postanowiłem niedaleko od miasta pojeździć. Dużo singletrack'ów i jeżdżenia po krzakach, zresztą widać to po średniej, ale za to dużo nowych fajnych miejsc odkryłem.






Nie ryzykowałem tu wjazdu, chociaż miałem "odświeżacz" na kundle.


Na koniec dwa zjazdy z killera, trochę cięzko było bo quadami rozjeżdzili ale:
V-max 56,6

Dane wyjazdu:
85.26 km 71.36 km teren
04:25 h 19.30 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Sobota, 17 maja 2008 | Komentarze 4

Plan był taki a raczej go nie było, ażeby nowymi drogami dojechać do szlaku niebieskiego. Miało być niewiele kilometrów i w sumie wziąłem tylko picie. Jak już znalazłem niebieski (nawigowanie z GPS'em okazało się dziecinnie proste z mapą po nowych drogach w lesie do wieczora bym nie wyjechał) to zacząłem nim jechać prawie aż do końca, czyli do Rowokółu Prawie wjechałem na Rowokół, tylko na ostatnich 10 metrach wymiękłem (wznios prawie 24%), jechałem prawie na zawale i zerwało mi koło na ściółce. Za to zjazd po szyszkach czasami powyżej 50 km/h aż ze szlaku zjechałem bo nie nadążyłem hamować, jechałem tam gdzie wyrobiłem :D. Później wszystkimi możliwymi kolorami szlaków do Rowów, tu mnie dopadł niemiłosierny głód, dobrze, że kasę maiłem w plecaku, skąd powoli w kierunku domu. Fot dziś napstrykałem za wszystkie czasy, bo mi się nigdzie nie spieszyło a dużo jechałem nowymi trasami albo dawno w tych regionach nie byłem.





Invest Bank wspiera środowisko ;) (na zdjeciu obok różowej foli reklama)



Niedługo będą już koktajle poziomkowe.


Co za barany ;)


Bukowski Młyn, prawdopodobnie resztki młynu ale nigdzie nie mogłem znaleźć o tym wzmianki. Bliżej tez nie mogłem podejść bo potok był głęboki i nie chciałem nóg moczyć a i tak po niezłych chaszczach zasuwałem, żeby tam dotrzeć.

Łupawa, powoli zaczynam się przymierzać do kajaków.

Maki przy niebieskim szlaku.





Czyżby bobrom się nie podobało oznaczenie szlaku, chyba tylko nie im. W tamtym roku bez GPS,a nieźle się napociłem, żeby jechać szlakiem z mapą.





To już sesja z wieży widokowej na Rowokule, miłą pani z obsługi pilnowała mi roweru na dole :)

Widok z pomostu przy jeziorze Gardno

Mała zygzakowata, o mało jej nie rozjechałem


Drugi pomost na Gardnie.


Życie mi to uratowało, już część gastronomi czynna jest w Rowach.

Na koniec znalazłem niezłe „konwalijsko” jakieś 150x150 metrów

V-max 54,1
HR max 186

Kategoria Over 50

Dane wyjazdu:
42.08 km 34.00 km teren
02:08 h 19.72 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:

Czwartek, 15 maja 2008 | Komentarze 8

W większości jazda wzdłuż Słupi w poszukiwaniu nowych dróg. Czasami bywało ciężko i musiałem zawracać ale w końcu trafiłem na piękną przeciwpożarówkę. Przy rzecze komary tak wielkie jak wróble, w życiu takich bestii nie wiedziałem, były wyjątkowo wypasione w porównaniu do wczorajszych leśnych :) Ogólnie robactwa cała masa i żałowałem, że nie mam siatki w kasku przyjemniej by mi dziadostwo we włosy nie wpadało. Bez GPS to nawet nie miałbym się co zapuszczać w te tereny bo skończyłbym na 100% na bagniskach noc :D