| Dystans całkowity: | 276.08 km (w terenie 149.00 km; 53.97%) |
| Czas w ruchu: | 14:06 |
| Średnia prędkość: | 19.58 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.70 km/h |
| Suma podjazdów: | 1207 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 184 (93 %) |
| Maks. tętno średnie: | 151 (77 %) |
| Suma kalorii: | 10193 kcal |
| Liczba aktywności: | 7 |
| Średnio na aktywność: | 39.44 km i 2h 00m |
| Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
42.24 km
27.00 km teren
02:11 h
19.35 km/h
Pr.max: 34.10 km/h
Podjazdy: 212 (m)
Temp.avg: -6.0
HR max: 168 ( 85%)
HR avg: 144 ( 73%)
Kalorie: 1563 (kcal)
Niedziela, 29 stycznia 2012 | Komentarze 0
Dla odmiany dziś w kierunku morza ale na samo morze nie dojechałem bo wczorajsze pagórki miejscami z dużą ilością śniegu dość mocno mnie zmęczyły. Ale coś za coś brak górek to większy wiatr, który dość mocno dziś pizgał ze wschodu oraz miejscami narzekałem na brak śniegu, bo na przelotówkach asfaltowych jeszcze uszła jazda na kolcach. Za to wpakowałem się w wycinkę drzew ~5km na której nie było śniegu tylko zamarznięte błoto z lodem, jechało się po tym jak po rumowisku skalnym. Znowu się wyszarpałem na tym jak dziki, nie miałem nawet siły żeby zatrzymać się i fotę cyknąć. Ale większość trasy tak wyglądała:



Najlepsza droga na kolce to ubity śnieg lub lód. Idzie się po tym jak burza.
Dane wyjazdu:
33.81 km
19.00 km teren
01:48 h
18.78 km/h
Pr.max: 32.20 km/h
Podjazdy: 127 (m)
Temp.avg: -10.0
HR max: 180 ( 91%)
HR avg: 151 ( 77%)
Kalorie: 1235 (kcal)
Sobota, 28 stycznia 2012 | Komentarze 1
W końcu przyszła prawdziwa zima i zmroziło wszelkie błoto. Standardowo po lasach jeździłem, miejscami jak było trochę więcej śniegu to nieźle się napociłem mimo -10C. Najfajniej to się jechało po zamrożonych kałużach były dość spore. W czasie jazdy po nich fajnie trzeszczały.


Dziś w użyciu było opony kolcowe i maska. Maska ma jeden minus nie można smarkać przez nią :) Musiałem się raz zatrzymać bo bym się we własnych gilach utopił ją ściągnąć na chwile. Miejscami wiał trochę mocny wiatr i dopiero poczułem go jak ściągnąłem maskę, bez niej pewnie całą twarz miałbym wysuszoną i popękaną.
Dane wyjazdu:
48.82 km
34.00 km teren
02:36 h
18.78 km/h
Pr.max: 36.00 km/h
Podjazdy: 303 (m)
Temp.avg: -1.0
HR max: 175 ( 89%)
HR avg: 150 ( 76%)
Kalorie: 1804 (kcal)
Niedziela, 1 stycznia 2012 | Komentarze 0
Wyjechałem z samego rana po południu miał padać deszcz. W mieście ani żywej duszy za to w lasach pełno wędkarzy w pobliżu rzeki i paru rowerzystów nawet mijałem.
Jechało mi się bardzo ciężko aż mi mięśnie czworogłowe pulsowały. Pomyślałem że mam lekkiego kaca, jadę pod wiatr, forma nie ta co jesienią.

Dopiero w połowie drogi zatrzymałem się i pokręciłem przednim kołem. Wcale się nie obracało. Wczoraj pewnie piach z wodą dostał się do tłoczka hamulca i w ogóle nie odbijał. Rozepchałem kluczem i później nie używałem przedniego hamulca.