Dane wyjazdu:
125.10 km
20.00 km teren
05:31 h
22.68 km/h
Pr.max: 46.70 km/h
Podjazdy: 481 (m)
Temp.avg:
HR max: 168 ( 85%)
HR avg: 135 ( 68%)
Kalorie: 3737 (kcal)
Rower: Advent
Niedziela, 9 maja 2010 | Komentarze 4
Nie chciało mi się jechać na imprezę rodzinną samochodem to pojechałem rowerem. Wziąłem dziś trekkinga i wybrałem boczne trasy bo krajową 6 jakoś mi się mi się nie widziało jechać. W sumie to mój pierwszy raz świadomy wybór jazdy asfaltem bo przeważnie go unikam. W jedną stronę ruch naprawdę było mały. Wybrałem taką drogę, że z rana prawie przez całą drogą minęły mnie tylko ze 3 samochody. Jak na maj to straszna zimnica jest. Normalnie zmarzłem w nogi.Na początku zahaczyłem o pałac w Rogawicy
Gdzieś w oddali widać jakieś przebłyski słońca
Tu już dojechałem do Grapic i pstryknąlem fotę resztek folwarku. Na pewno tu jeszcze niedługo wrócę bo z oddali było widać z kilku kilometrów murowaną budowlę na wzniesieniu. Jest to pomnik ofiar I Wojny Światowej, ale miałem nie po drodze i nie chciało mi się schodzić z roweru, żeby fotę pstryknąć.
Tu już miałęm zagwozdkę bo z mapy wyglądało, ze będę miał problem z przekroczeniem rzeki. Zapytałem autochtonów i potwierdzili moje obawy
Skierowali mnie na fajną szutrówkę
Z niej niestety musiałem ze 2 km pojechać krajową 6 ale spływałem z niej z prędkością światła
Na drogę powrotną wybrałem nowy wariant tez z małym ruchem
Czasami improwizowałem i musiałem się przebijać po bocznych polnych drogach.
Mam dziwne odczucia co do jazdy trekkingiem. Góralem na pewno bym jechał znacznie szybciej, bo trekinkiem było takie mielenie korbą mało wysiłkowe, bo czasami po jeździe 50-70 km w terenie jestem bardziej zmęczony.
Kategoria Over 100