Dane wyjazdu:
106.23 km
52.00 km teren
04:47 h
22.21 km/h
Pr.max: 56.30 km/h
Podjazdy: 313 (m)
Temp.avg:
HR max: 177 ( 90%)
HR avg: 132 ( 67%)
Kalorie: (kcal)
Rower: Iron Horse
Sobota, 26 czerwca 2010 | Komentarze 3
Wolny dzień więc można dłużej pojeździć. Wybór padł na Darłówko, w którym odbywał się zlot militarny. ICM wróżył silny wiatr więc wyjazd zaplanowałem, żeby dotrzeć tam terenem i jak najwięcej lasami, z tym że musiałem kółko spore zrobić prawie przez Sławno bo w tych ternach praktycznie nie ma terenu :) Sam asfalt lub nieprzejezdne pola.Traktor nie dał rady a ja tak.
Do Darłowa zajeżdżam od zaplecza, te tumany kurzy w oddali to zlot szaleje
Fajny widok na wiatraki a w oddali morze, postanawiam wciągnąć tu banana i wcale nie spieszno mi do tłumów na dole.
To to już te tłumu i zlot. Generalnie duże chłopaki bawią się w żołnierzyków, pewnie większość ma kat. D lub E, lub przynajmniej w większości tak wyglądają wątle ramiona i ręce ale brzuch od piwa i wódy duży :)
Długo tam nie zabawiłem zdecydowanie wolę takie klimaty
Wzdłuż jeziora Kopań i morz prowadzi taka fajna droga z płyt jumbo
Z niej wyjeżdżam na awaryjny pas startowy przed Jarosławcem. Zaraz złapałem autobus i praktycznie dopiero zatrzymał się w Jezierzanach, chwile czekałem ale nie miała zamiaru dalej jechać. To był jakiś kolonijny bus i czekał na dzieciaki, szkoda bo fajnie mi się za nim jechało.
Jakiś pałacyk w Jezierzanach
Stary kościół z XVI w Łącku
Przez całą drogę wkurzało mnie jakieś cykanie w rowerze. Nie mogłem namierzyć co to cyka. W domu dopiero rozebrałem zawieszenie i przeczyściłem, pewnie jakiś syf się dostał. Dobrze, ze nie mam czterozawiasowca, to by było rozbierania i cykania.
Kategoria Over 100