Dane wyjazdu:
20.69 km
5.00 km teren
01:08 h
18.26 km/h
Pr.max: 32.00 km/h
Podjazdy: 99 (m)
Temp.avg: -10.0
HR max: 176 ( 89%)
HR avg: 139 ( 70%)
Kalorie: (kcal)
Rower: GT Tempest
Środa, 1 grudnia 2010 | Komentarze 7
Dziś przyszły Schwalbe Ice Spiker, dość późno bo mnie wkurzył kurier. Dzwonię po pracy do niego i słyszę ze jest gdzieś na wichurze i tylko psy szczekają a ten oznajmi mi, że będzie miedzy 18 a 21. Pojechałem z nim służbowo i czekałem na opony. Chyba moje warczenie poskutkowało bo był już po 17. Pojechałem docierać opony na asfalcie zanim wjadę w teren w weekend, podobno z kolcami tak trzeba. Takie nudne jeżdżenie bez lodu i śniegu, bo o dziwo w mieści wszytko ładnie odśnieżone szybko mi się znudziło. Wjechałem więc sprawdzić opony w teren. Normalnie rewelacja, lód nie lód jadę jak latem. Nawet przy Nobby Nic'ach na lodzie jakby się nie wywalił to nie źle bym tańczył, a tu tylko lekkie szarpnięcie i wracam na swój tor. W lesie przejechałem mysz, wpadała mi pod koła, a na ścieżce rowerowej goniłem lisa, tylko ten uciekając wskoczył na drogę prosto pod samochód. Jak dostał na lewym pasie to znalazł się na prawym, śmierć na miejscu. Potem w lesie nastepny wylądowałby pod kołami i jeszcze jeden przebiegł przede mną. Dziś chyba była jakiś dzień lisa.Przy -10C i silnym wietrze o tej porze miasto praktycznie puste
Kategoria Night