QRT30 blog rowerowy
Yerba Mate Store - największy wybór Yerba Mate i akcesoriów
Wpisy archiwalne w miesiącu

Maj, 2009

Dystans całkowity:520.08 km (w terenie 350.00 km; 67.30%)
Czas w ruchu:28:03
Średnia prędkość:18.54 km/h
Maksymalna prędkość:61.10 km/h
Suma podjazdów:6447 m
Maks. tętno maksymalne:186 (94 %)
Maks. tętno średnie:152 (77 %)
Suma kalorii:11538 kcal
Liczba aktywności:13
Średnio na aktywność:40.01 km i 2h 09m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
44.72 km 34.00 km teren
02:17 h 19.59 km/h
Pr.max: 41.80 km/h
Podjazdy: 450 (m)
Temp.avg: 19.8
HR max: 161 ( 82%)
HR avg: 135 ( 68%)
Kalorie: 1141 (kcal)
Rower: GT Tempest

Niedziela, 3 maja 2009 | Komentarze 0

Na Czarne Wesele dojechałem z familią samochodem, ale jak dla mnie za dużo ludzi, zjadłem tylko żurek i chleb ze smalcem ściągnąłem rower i pojechałem do domu oczywiście szlakami.


Piękna jabłoń na rozstaju dróg.

Nawet nie wiem jak to jezior się nazywa, ale było tu sielsko, niedaleko tylko jest parę osad składających się góra z dwóch chat. Pełna dzicz.

Stary młyn na szlaku w Czarnym Młynie

Po zboczeniu ze szlaku, jechałem tam gdzie mi się bardziej podobało, znalazłem fajne rozlewisko.


Widok z nasypy i stary kolejowy nasyp poniemiecki kolei Stolper Kreisbahn

Dane wyjazdu:
57.93 km 37.00 km teren
03:36 h 16.09 km/h
Pr.max: 53.10 km/h
Podjazdy: 1071 (m)
Temp.avg: 16.6
HR max: 186 ( 94%)
HR avg: 141 ( 71%)
Kalorie: 1453 (kcal)
Rower: GT Tempest

Sobota, 2 maja 2009 | Komentarze 2

Dziś wyjazd do Kartuz szlakami. Najpierw z Gdyni szlakami do Gdańska. Na żółtym miałem ze dwa podejścia. Raczej były nie do podjechania a nawet jakby to po 300 metrach zakatowałbym się tak jak na 20 km po prostej.



Na zdjęciach tego nie widać ale naprawdę było stromo.
W Gdańsku się trochę pogubiłem koło IKEI, ścieżka raz z jednej raz z drugie, szlak tez nie wiadomo w którą stronę leci.


Na rozstaju szlaków

Bardzo fajna szeroka szutrówka


Jezioro Otomińskie Grill, piwo, psy, wędkarze, quady i konie – to coś zdecydowanie nie dla mnie

Po wyjeździe z lasów, tereny zdecydowanie rolnicze. Szlak teraz biegnie szutrówkami z tarką, niezbyt przyjemnie się jedzie.

Widok na Żukowo

Kościół w Żukowie.

Jak zwykle w terenie zurbanizowanym się zakręciłem i pogubiłem szlak. Spotkanych dwóch rowerzystów zapytałem o drogę do Kartuz. Polecali asfalt bo szlakiem niebieskim (wzdłuż Jaru Raduni) jechali a raczej szli wczoraj i mówili, że jest masakra. Spojrzałem na asfalt i stwierdziłem, ze przy takim ruchu to wole nawet z buta iść lasami.

Jar Raduni

Odbywały się jakieś skoki na linach, tu akurat wisi jakiś leszcz, ale reszta była dość profesjonalnie wyposażona ala grotołazi, zjeżdżali po linach i skakali z wysokości do wody. Nawet TV była.



W skoczyłem na niebieski wzdłuż jaru. Na początku nie było źle, trzeba było się czasami nogą podeprzeć, bo było wąsko i można było do wody wpaść. Potem coraz gorzej, od czasu do czasu z buta. Minąłem dwie turystki i mówią, że z rowerem też nie polecają przedzierania się bo potem będzie jeszcze gorzej. Następna napotkana grupa mówi to samo. Faktycznie nie ma miejsca na rower trzeba trzymać go w garści, drzewa przewalane wzdłuż drogi. Wymiękam i na azymut kieruję się w górę jaru. W sumie niedanego jest mój „wóz techniczny” z familią. Wjeżdżam na asfalt i jadę do auta, kończąc wyjazd.
Kategoria Over 50

Dane wyjazdu:
31.19 km 19.00 km teren
02:11 h 14.29 km/h
Pr.max: 53.20 km/h
Podjazdy: 702 (m)
Temp.avg: 12.0
HR max: 178 ( 90%)
HR avg: 131 ( 66%)
Kalorie: 902 (kcal)
Rower: GT Tempest

Piątek, 1 maja 2009 | Komentarze 4

Z racji wyjazdu do 3miasta miałem możliwość pośmigania po TPK Świetne tereny, jak wpadłem na szlaki to nie wiedziałem którym kolorem jechać i skakałem z jednego koloru na drugu. Jechałem najpierw czerwony, potem czarnym, niebieskim, zielonym. W sumie najbardziej przypadł mi do gustu docinek zielonego, taki dość wąski z dużą ilością zakrętów. Jeżelibym dłużnej ale pojechałem ze szwagrem i go zakatowałem, ostatnie podjazdy zaliczał wszystkie z buta, w sumie jak na tak krótką trasę to było podjazdów dość dużo. Jedynie co mi się nie podobało, że po tych szalach zasuwają konno. Jednym takim dwóm babkom z grzeczności zjechałem na pobocze, a one nawet na milimetr się nie przesunęły, a mogłem bokiem przelecieć po liściach i gałęziach, tylko potem nie chciałbym nawet oglądać co by te konie wyprawiały. W TPK chyba piesze szlaki nie są dopuszczone do ruchu konnego, natomiast do rowerowego tak. Chyba coś cięty jestem na koniarzy :)


Gdzieś na czerwonym


Punkt widokowy przy jakimś pomniku, w sumie więcej pobitych flaszek tu było niż liści :)

Teraz którędy, wszytko fajnie wygląda?

Następny punk widokowy na zielonym