Dane wyjazdu:
86.72 km
70.00 km teren
04:10 h
20.81 km/h
Pr.max: 45.60 km/h
Podjazdy: 220 (m)
Temp.avg:
HR max: 200 (102%)
HR avg: 135 ( 68%)
Kalorie: (kcal)
Wyjazd do Łeby miałem zaplanowany od paru dni. Pogoda prawie idealna oprócz wiatru, jechałem ciągle pod wiatr a na końcu razem z piachami nieźle mnie zmęczył. Jak Łeba to standardowo Słowińskim Parkiem, żadne tam asfalty.
Do SPN wjeżdżam z Objazdy do Jez Gardno, na nową platformę już mi się wchodzić nie che i mijam bokiem.

Na łąkach pasa się fajne konie

Widoki też są niezłe, rzadko się tu zatrzymuje ale dziś mi się tu podobało i cyknąłem fotę

Przy jeziorze wchodzę na ściętą wierzbę było, dość wysoko i robię foty w cztery strony. Z tym, że jedna nie wyszła
Widok na
Gardnę Wielką
Widok w kierunku Gardny Leśnej

I w kierunku Rowów przez Jezioro

Na tej drodze spotykam 30 osobową niemiecką wycieczkę rowerową, średnia wieku +65, ale wszyscy zasuwają dziarsko, z tym że zajmują cała drogę. Jadę prawie przy prawej krawędzi, większość zjeżdża na swoją stronę tylko jedna Niemka, jedzie w transie i dopiero pisk moich hebli ja z transu wybija. Grzecznie mówią „Entschuldigung”, pełna kultura.
Dziś rezygnuję z ulubionych miejscówek na Jeziorami Dołgie Małe i Duże i planuję postój dopiero w
KlukachZaczynam od zobaczenia starego niemieckiego ewangelickiego cmentarza, tyle razy tamtędy jeździłem ale na cmentarzu jeszcze nie byłem

Ale docelowy postój robię przy platformie widokowej na Jez. Łebsko


Z Kluk ruszam przez bagna izbickie R10 i żółtym pieszym. Ten odcinek to nie jest dla trekingów z sakwami przyjazny, nawet jak jest teraz sucho, ale full łyka wszystkie nierówności i nawet mi się podoba. W tamtym roku jechałem tędy na hartrailu i nie było zbyt przyjemnie. Klimat typowo bagienny


Koło Izbicy planuję odnaleźć pomost na jeziorze łebsko, ale najpierw ląduje w krzakach ale za to z fajnym widokiem

Pomost dopiero odnajduję jak jechałem wałem wzdłuż rzeki Łeby do ujścia do jeziora. W sumie bardzo fajny pomost ale nieźle ukryty do samego końca go nie widać



Dalej już tylko przelatuję lasami do Łeby, bo dzieciaki już czekają żeby iść na plaże.

Jeszcze wciągam dwie gałki lodów, takie gałki tylko w Łebie serwują, gdzie indziej policzyli by za 6 :D

Na plaży jak zwykle hardcore, tłumy ludzi