| Dystans całkowity: | 1246.35 km (w terenie 571.50 km; 45.85%) |
| Czas w ruchu: | 57:33 |
| Średnia prędkość: | 21.66 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 51.10 km/h |
| Suma podjazdów: | 4714 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 187 (95 %) |
| Maks. tętno średnie: | 154 (78 %) |
| Suma kalorii: | 15935 kcal |
| Liczba aktywności: | 38 |
| Średnio na aktywność: | 32.80 km i 1h 30m |
| Więcej statystyk |
Dane wyjazdu:
24.03 km
6.00 km teren
01:13 h
19.75 km/h
Pr.max: 35.10 km/h
Podjazdy: 227 (m)
Temp.avg: 4.0
HR max: 184 ( 93%)
HR avg: 138 ( 70%)
Kalorie: 641 (kcal)
Czwartek, 15 października 2009 | Komentarze 2
Już po zachodzie słońca pojechałem na chwilę do lasu. Dojazd do lasu straszny same błoto rozjeżdżane przez samochody. W środku lasu spotkałem znajomą biegała z psem po ciemku, że się sama nie boi? W sumie to w mieście jest bardziej niebezpiecznie. Jakiś nawiedzony 45-50 latek miał ciśnienie i się burzył do mnie. Nie dość, że mnie nie przepuścił na przejeździe dla rowerów to jeszcze się cofną i zaczął warczeć. Na chamstwo odpowiadam jeszcze większym chamstwem. Nawiedzony gościu zaczął mnie przygwożdżać samochodem na drodze rowerowe do barierki mostu, nie zastanawiając się huknąłem z całej siły pięścią mu w maskę, na chwilę furiata to ostudziło. Szkoda było mi się szarpać w goretexach po asfalcie z wariatem i w dodatku byłem pod koniec jazdy wyluzowany wiec olałem kretyna. Normalnie by dostał takiego gonga w łeb, żeby drugi raz się zastanowił do kogo ryczy po ciemku. Pewnie ma i tak szczęście, że nie trafił na jakiegoś nerwowego dwudziestolatka.
Dane wyjazdu:
58.14 km
42.00 km teren
02:31 h
23.10 km/h
Pr.max: 51.10 km/h
Podjazdy: 699 (m)
Temp.avg: 20.0
HR max: 187 ( 95%)
HR avg: 137 ( 69%)
Kalorie: 1525 (kcal)
Czwartek, 27 sierpnia 2009 | Komentarze 0
Dość późno i po dużym obiedzie u mamy, od których już zdążyłem się odzwyczaić pojechałem pokręcić się po Dolinie Słupi. Zanim mi się obiad ułożył w brzuchu to minęła prawie godzina jazdy, sam jadam dietetycznie i lekkostrawne a u mamy zasunąłem schabowego, karkówę, ciasto z bita śmietaną, czekoladę. Dla mojego żołądka po ryżu, piersiach i warzywach to był szok :D Ale jak wpakowałęm tyle kalorii to potem miałem siłę kręcić po piachach. W połowie drogi spotkałem w lesie znajomego jak kapcia łatał, poczekałem na niego i potem razem pojechaliśmy. Końcówka jazdy już w ciemku bo dopiero o 21:00 do domu dojechałem. Jeszcze jak na złość nie naładowałem porządnie lampki i jechałem na małej mocy, żeby tylko było oświetlenie.
Dane wyjazdu:
55.28 km
32.00 km teren
02:24 h
23.03 km/h
Pr.max: 0.00 km/h
Podjazdy: (m)
Temp.avg:
HR max: (%)
HR avg: (%)
Kalorie: (kcal)
Rower:
Piątek, 24 października 2008 | Komentarze 7
Miałem pojechać na zachód słońca nad morze ale się spóźniłem jakieś 15 min, choć i tak szybko dojechałem 26 km w 1 godz. Słońce coraz szybciej zachodzi a jak czas jeszcze przestawią to na pewno jak się wygrzebię po pracy to od razu będzie ciemno. Po lasach super zasuwało się nocą, co chwila jakieś zwierzę drogę mi przelatywało to jelenie to zające. W nocy chyba dostaję przyspieszenia bo średnia jak na mnie na tym odcinku to wysoka, ale to pewnie dlatego, że się nie zatrzymuję, rozglądam, nie omijam błota, nie patrzę na przerzutki :) itp.
Przez miasto standard przed samym domem wypadek, bezpieczniej jest chyba w nocy w lesie.



V-max 55,0