Dane wyjazdu:
57.93 km
37.00 km teren
03:36 h
16.09 km/h
Pr.max: 53.10 km/h
Podjazdy: 1071 (m)
Temp.avg: 16.6
HR max: 186 ( 94%)
HR avg: 141 ( 71%)
Kalorie: 1453 (kcal)
Dziś wyjazd do Kartuz szlakami. Najpierw z Gdyni szlakami do Gdańska. Na żółtym miałem ze dwa podejścia. Raczej były nie do podjechania a nawet jakby to po 300 metrach zakatowałbym się tak jak na 20 km po prostej.



Na zdjęciach tego nie widać ale naprawdę było stromo.
W Gdańsku się trochę pogubiłem koło IKEI, ścieżka raz z jednej raz z drugie, szlak tez nie wiadomo w którą stronę leci.


Na rozstaju szlaków

Bardzo fajna szeroka szutrówka
Jezioro Otomińskie Grill, piwo, psy, wędkarze, quady i konie – to coś zdecydowanie nie dla mnie

Po wyjeździe z lasów, tereny zdecydowanie rolnicze. Szlak teraz biegnie szutrówkami z tarką, niezbyt przyjemnie się jedzie.

Widok na
Żukowo
Kościół w Żukowie.
Jak zwykle w terenie zurbanizowanym się zakręciłem i pogubiłem szlak. Spotkanych dwóch rowerzystów zapytałem o drogę do Kartuz. Polecali asfalt bo szlakiem niebieskim (wzdłuż Jaru Raduni) jechali a raczej szli wczoraj i mówili, że jest masakra. Spojrzałem na asfalt i stwierdziłem, ze przy takim ruchu to wole nawet z buta iść lasami.
Jar Raduni
Odbywały się jakieś skoki na linach, tu akurat wisi jakiś leszcz, ale reszta była dość profesjonalnie wyposażona ala grotołazi, zjeżdżali po linach i skakali z wysokości do wody. Nawet TV była.


W skoczyłem na niebieski wzdłuż jaru. Na początku nie było źle, trzeba było się czasami nogą podeprzeć, bo było wąsko i można było do wody wpaść. Potem coraz gorzej, od czasu do czasu z buta. Minąłem dwie turystki i mówią, że z rowerem też nie polecają przedzierania się bo potem będzie jeszcze gorzej. Następna napotkana grupa mówi to samo. Faktycznie nie ma miejsca na rower trzeba trzymać go w garści, drzewa przewalane wzdłuż drogi. Wymiękam i na azymut kieruję się w górę jaru. W sumie niedanego jest mój „wóz techniczny” z familią. Wjeżdżam na asfalt i jadę do auta, kończąc wyjazd.